Mediacje rodzinne

Mediacja w sporze sąsiedzkim. Granica, hałas, drzewa, służebność

Wyobraźmy sobie Stanisława i jego sąsiadkę Krystynę. Mieszkają obok siebie od siedemnastu lat. Od czterech lat kłócą się o drzewo. Dąb rośnie przy granicy działki. Korzenie wchodzą pod kostkę Stanisława. Liście opadają na jego ogród. Krystyna uważa, że drzewo stoi po jej stronie i nie zamierza go ciąć. Stanisław uważa, że to immisja, która narusza jego własność.

Oboje mają prawników. Oboje złożyli po jednym piśmie. Oboje przestali witać się na ulicy.

Dlaczego spory sąsiedzkie są szczególnie trudne dla sądu

Sąd może orzec, że Krystyna ma obowiązek przyciąć gałęzie i korzenie przekraczające granicę działki. Wynika to z art. 150 KC, który daje właścicielowi prawo do obcinania korzeni i gałęzi wchodzących z sąsiedniej nieruchomości.

Ale wyrok powie Krystynie, że musi przyciąć. Nie powie, kiedy, jak, kto płaci, kto sprząta, co z liśćmi co roku. I nie zmieni faktu, że Stanisław i Krystyna będą sąsiadami przez kolejne lata po wyroku.

Spory sąsiedzkie są specyficzne, bo relacja trwa niezależnie od wyniku. Wygranie sprawy o drzewo może kosztować piętnaście lat zimnej wojny.

Co typowo powoduje spory sąsiedzkie

Sześć najczęstszych tematów w mediacjach sąsiedzkich.

Hałas: głośna muzyka, szczekający pies, remonty o nieakceptowalnych porach. Podstawa prawna to art. 144 KC, który zakazuje immisji zakłócających korzystanie z nieruchomości ponad przeciętną miarę.

Granica i ogrodzenie: spór o przebieg granicy, budowę ogrodzenia, wejście na cudzą działkę.

Drzewa i roślinność: cień, korzenie, liście, zagrożenie dla budynku.

Woda i kanalizacja: odprowadzanie wody deszczowej na sąsiednią działkę, zalania.

Parking i przejazd: blokowanie dostępu do nieruchomości, spór o służebność drogi.

Prace budowlane: hałas, kurz, naruszenie granicy przy wykopach.

Jak wygląda mediacja w sporze sąsiedzkim

Mediacja sąsiedzka różni się od innych typów mediacji jednym: strony zwykle znają się od lat i mają bagaż historii, który wykracza poza aktualny spór.

Pierwsze sesje często dotyczą żalów sprzed kilku lat, nie aktualnego sporu. To normalne. Zanim dojdziemy do drzewa, Stanisław musi powiedzieć, że od czterech lat czuje się ignorowany. Krystyna musi powiedzieć, że czuje się atakowana. Mediator słucha. Nie ocenia.

Kiedy emocje opadną, pojawiają się pytania praktyczne: czy drzewo można przyciąć częściowo zamiast ścinać całkowicie? Kto płaci za przycinkę i sprzątanie? Czy jest schemat corocznego przeglądu?

Ugoda mediacyjna w sporze sąsiedzkim może zawierać wszystko, czego wyrok nie obejmuje: harmonogram, wzajemne zobowiązania, zasady kontaktu na przyszłość.

Stanisław i Krystyna po dwóch sesjach uzgodnili: Krystyna zleca przycinkę drzewa na własny koszt raz na trzy lata, Stanisław rezygnuje z żądania odszkodowania za dotychczasowe szkody. Wrócili do witania się na ulicy.

Jeśli potrzebujesz się skonsultować to zadzwoń: +48 455 569 231

## GOSPODARCZE