Wyobraźmy sobie Beatę i Piotra. Rodzeństwo. Oboje po czterdziestce. Oboje z wyższym wykształceniem. Mają podzielić majątek po rodzicach: dom pod Bielskiem i trochę oszczędności. Wartość całości to około 600 000 złotych. Podział 50 na 50 jest matematycznie prosty.
Siedzą przy stole mediacyjnym i nie mogą dogadać się w sprawie jednej szafy z salonu. Szafa jest warta może 400 złotych.
Mediator, który ich prowadzi, wie dokładnie, dlaczego.
Co tak naprawdę się dzieje
Ta szafa nie jest szafą.
Beata mówi, że szafa zawsze stała w domu rodziców i jej się należy, bo to ona opiekowała się mamą przez ostatnie dwa lata. Piotr mówi, że on też się opiekował, tylko zdalnie. Za sporem o szafę stoi spór o to, kto bardziej kochał rodziców. Tych pytań sąd nie rozstrzyga.
Psychologowie badający konflikty używają pojęcia reaktywna dewaluacja. Oznacza ono, że jeśli propozycję złoży osoba, z którą jesteś w konflikcie, automatycznie oceniasz ją jako mniej wartościową niż identyczną propozycję od kogoś neutralnego. Piotr mógłby zaproponować Beacie dokładnie to, czego chce, a ona i tak powiedziałaby nie, bo propozycja przyszła od Piotra.
Skąd bierze się eskalacja
Konflikty rzadko zaczynają się jako duże. Zaczynają się od jednego nierozwiązanego drobiazgu, który ładuje emocje, i każdy kolejny drobiazg dokłada do tego ładunku.
Beata poczuła się niedoceniona, gdy rodzice za życia więcej pomogli Piotrowi finansowo. Piotr poczuł się marginalizowany, gdy Beata podejmowała decyzje o opiece nad mamą bez konsultacji z nim. Oboje skumulowali lata niewypowiedzianych żali. Szafa stała się pretekstem do wypowiedzenia wszystkiego naraz.
Daniel Kahneman opisał zjawisko awersji do straty: strata boli nas mniej więcej dwa razy bardziej niż równoważny zysk cieszy. Przy sporze o 300 000 złotych ludzie zachowują się tak, jakby to, co mogą stracić, było warte dwa razy więcej niż to, co mogą zyskać. Dlatego ustępstwo, nawet rozsądne, jest emocjonalnie bolesne.
Co mediator robi z emocjami
Mediator nie jest terapeutą. Nie leczy ran z przeszłości. Ale robi trzy rzeczy, które zmieniają dynamikę rozmowy.
Przeformułowanie. Kiedy Beata mówi “Piotr zawsze sobie brał więcej”, mediator pyta: co jest dla ciebie ważne w tym podziale? Zmiana z oskarżenia na interes daje Piotrowi szansę odpowiedzieć na pytanie zamiast bronić się przed zarzutem.
Wolna przestrzeń. Przy stole sądowym każde słowo jest dowodem. Przy stole mediacyjnym Beata może powiedzieć: byłam wyczerpana tymi dwoma latami opieki i czuję, że nikt tego nie widzi. To zdanie nigdy nie trafi do akt sądowych. I może zmienić sposób, w jaki Piotr patrzy na siostrę.
Czas. Mediacja nie musi skończyć się tego dnia. Można wyjść po pierwszej sesji z zadaniem: pomyśl przez tydzień, co naprawdę jest dla ciebie ważne. Wróć. To pozwala emocjom opaść na tyle, żeby rozum mógł wrócić do głosu.
Beata i Piotr wyszli z mediacji bez ugody po pierwszej sesji. Wrócili po dziesięciu dniach. Na drugiej sesji Piotr powiedział, że rozumie, ile kosztowała Beatę opieka nad mamą. Ugodę podpisali przed końcem sesji. Szafa pojechała do Beaty.
Jeśli potrzebujesz się skonsultować to zadzwoń: +48 455 569 231